piątek, 13 listopada 2009

Naiwni maili ludzie! Myślicie że was lubię! I macie rację!

Muhahahahahahahaha! To jest mój złowieszczy śmiech. Posiadam jeszcze śmiech zwykły, ale jest to śmiech wymuszany z którego nie korzystam. I teraz opublikuję wam dowcipów takich parę, które de facto wywołały u mnie śmiech złowieszczy.

Pierwszy i de facto, jeden z ostatnich jest kawałem o niejakim Stirlitze. Stirlitz to bohater książek Juliana Sieminiowa, taki radziecki Bond.
„Stirlitz zaatakował znienacka. Znienacko bronił się tak jak umiał. A Umiał to też był nie lada zawodnik...”

Drugi z kolei jest o Janie. Janie, zwanych też przez niektórych Jasiem. No i o cyrku. Co prawda zdeczka stary, ale zrobił coś czego jeszcze nie zrobił nikt. Moja kochana mama (posiadam) roześmiała się szczerze słysząc ten dowcip, a to znaczy że albo on jest dobry, albo…. (sobie dopowiedzcie)
„Poszedł mały Jasio do cyrku i tak sie złożyło, że musiał usiąść w pierwszym rzędzie. Rozpoczął się występ i na arenę wychodzi Klaun Szyderca. Podchodzi do Jasia i pyta:
- Jak masz na imię?
- Jasiu.
- A więc Jasiu, czy ty jesteś głową krowy?
- Nie.
- A czy ty jesteś tułowiem krowy?
- Nie.
- A więc Jasiu, ty jesteś ***a wołowa!!
Smutny Jasio wrócił do domu, opowiedział wszystko tacie, na co ten mu mówi:
- Jasiu, jutro też pójdziesz do cyrku.
- Ale jak to? Do cyrku? A Klaun Szyderca? Znowu będzie się śmiał.
- Nie martw sie Jasiu, tym razem pójdzie z tobą Wujek Mietek Mistrz Ciętej Riposty.
No i tak sie stało. Następnego dnia poszli Jas i Wujek Mietek Mistrz Ciętej Riposty do cyrku, usiedli w pierwszym rzędzie i czekają na występ Klauna Szydercy. Wychodzi więc Klaun Szyderca na arenę i zaczyna swój znany występ. Podchodzi do Jasia pyta:
- Jasiu, czy ty jesteś głową krowy?
Na co Wujek Mietek Mistrz Ciętej Riposty:
- Spie**alaj! „

Kolejny to jest dowcip-legenda. Nie że o smoku, czy że o jakiś tam innych zabobonach. Nie! Ten dowcip w niektórych środowiskach jest istną legendą samą w sobie. Istnieją pogłoski jakoby tak naprawdę to nie był on.
„W pewnej wiosce mieszkał sobie gospodarz, który miał kurnik. Prawie co noc do tego kurnika zakradał się sprytny lisek i pożerał kurę albo koguta, zależy na co miał chrapkę. I tak to trwało przez jakiś czas, aż wreszcie pewnego dnia gospodarz złapał liska i pyta:
- Czy to ty wyjadasz stopniowo mój drób?
Na co sprytny lisek:
- Nie!
A tak naprawdę to był on.”

Na koniec zachowałem sobie mojego de best ofa! Mój naprawdę faworyt, który nie śmieszy nikogo, oprócz mnie (chuj z tym to jest mój blog!). Krótkie story- zasłyszałem go w podstawówce, od nauczyciela podajże historii.
„Lecą sobie dwa bociany... jeden czarny... drugi szybciej”

Teenn kończy rysować Blanka prawda, a ja czuję się oszukany. Miesiąc temu wysłałem badziewie, naiwne i chłamowate opowiadanie o niczym do Fantastyki. Fantastyka mi nie odpisała, a mieli odpisać. ŻAL!

Drogi pamiętniczku. Chyba zakochałem się w innym trolu internetowym. Zbrój <3

3 komentarze:

  1. Co tam napisałeś?...
    Nie ważne, teraz klikaj w topliste! :P

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. A ten z bocianami marny.
    Lepszy jest:
    "Na dachu siedzą dwa gołębie - jeden grucha, drugi jabłoń."

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  3. oba są do dupy jak serv i zbroj razem wzięci
    to pisałem ja, kater, ukrywając się pod nickiem brata w strachu przed zemstą serva i zbroja

    OdpowiedzUsuń na zawsze